Krajobraz fioletem malowany
Posted in Francuskie inspiracje.... on 06/22/2009 10:27 pm by adminSłowo “lawenda” wywodzi się ze średniowiecza, jednak sama roślina była znana już Rzymianom, którzy używali jej do kąpieli i prania (“lawenda” pochodzi od łacińskiego czasownika “lavare” – “myć”, “prać”, “czyścić”).
W średniowieczu w okolicach Morza Śródziemnego pojawiły się po raz pierwszy znane nam dziś lawendowe uprawy. Największy rozkwit nastąpił oczywiście we Francji. Od najdawniejszych czasów lawenda była ceniona za wspaniały zapach oraz właściwości lecznicze. Prace medyków i farmaceutów na uniwersytetach w Montpellier i Marsylii przyczyniały się do popularności lawendy jako zioła leczniczego. Z wonnych kwiatów wyrabiano mydła, perfumy i olejki lawendowe. Obie dziedziny – produkcja kosmetyków i farmacja były ściśle powiązane. Jak twierdzi Christian Meunier, autor książki “Lavande et lavendins”, uważano, iż brzydkie zapachy niosą chorobę, a wonne i piękne -działają kojąco i profilaktycznie. M.in z tego też powodu w XVIII w., podczas ostatniej prowansalskiej epidemii dżumy, lud masowo palił lawendę w domach i na ulicach, pragnąc odegnać chorobę.
Dziś również cenimy lawendę jako zioło, choć nie koniecznie aż tak bardzo lecznicze. Stosujemy je w aromaterapii jako sposób na ukojenie i uspokojenie, a co za tym idzie, przyjemy sen. Małą saszetka umieszczona pod poduszką sprawi, iż będzie nam się milej i lepiej spało. Trochę suszonej lawendy lub kilka kropelek lawendowego olejku dodanego do ciepłej, wieczornej kąpieli będzie skutkowało tym samym – błogim uczuciem ukojenia.
Lawenda, idąc za radami naszych babć, to także naturalny i pięknie pachnący sposób na ochronę wełnianych sweterków i płaszczy… Wszelkie latające stworki skapitulują, gdy mamy w garderobie wiszące wieszaki z pachnącą lawendą, a między sweterkami szaszetki z pachnącą prowansalską lawendą.
Do tego wszystkiego prawdziwa prowansalska lawenda poprostu pachnie i wygląda przecudownie – przed oczyma mamy czysty, słoneczny poranek pachnący i wirujący fioletem lawendowych pól Prowansji…. Tak, jakby się tam naprawdę było….
